SKŁONNOŚĆ DZIECKA

Zjawisko to Bowlby  określił jako monotropizm (monolropy). Pisze on mianowicie: „Należy uznać za błędny pogląd, że małe dziecko dzieli swą skłonność między wiele osób, tak że daje sobie radę bez silnej więzi z kim­kolwiek, a w konsekwencji nie odczuwa braku określonej osoby w razie jej nieobecności. Wręcz przeciwnie, istniejące fakty po­pierają hipotezę, postawioną w jednej z poprzednich moich prac… a mianowicie, że istnieje w dziecku silna skłonność do kierowa­nia swego kontaktowego zachowania się na jedną określoną oso­bę, przy czym osobę tę niejako obejmuje ono w posiadanie. Na poparcie tego zapatrywania należy wskazać, jak silnie małe dzieci w domach dziecka przywiązują się do określonych opiekunek, jeśli mają po temu sposobność… Ponieważ tę skłonność dziecka można uważać za pewnik i ponieważ wynikają z niej daleko­siężne wnioski dla psychoterapii — sądzę, że zasługuje ona na odrębny termin”. Ta wrodzona skłonność do zindywi­dualizowanych więzi ma niejakie znaczenie w aspekcie tu i ówdzie czynionych prób odindywidualizowania stosunków mię­dzyludzkich (s. 265). Wreszcie, w drugim półroczu życia rozwija się stopniowo lęk dziecka przed obcymi osobami. Spitz  inter­pretuje go jako obawę rozstania, Bowlby  podkreśla wszakże, że w istocie niczego to nie wyjaśnia. Nie sposób dowieść, że dzieci rzeczywiście obawiają się rozstania.