PAKTY PRZYJAŹNI

Tego rodzaju pakty przyjaźni zawiera się właśnie podczas świąt i podczas świąt się je umacnia. Ponieważ odwiedzających należy ugościć i obdarować, świętuje się przeważnie w okresie dojrzewania palmowych plonów.Właśnie w tym czasie przebywaliśmy w ich rejonie i zaraz po przybyciu do stacji misyjnej Ocamo dowiedzieliśmy się, że mieszkańcy pobliskiej wioski indiańskiej są zaproszeni do wsi Sziparioteri nad rzeką Ocamo.Zawarliśmy z tą grupą znajomość, obdarowaliśmy ją i uzy­skaliśmy możność przyłączenia się do niej na czas dwudniowej wędrówki do sąsiedniej wioski. W wyprawie tej brały również udział kobiety i dzieći. Jak się później dowiedziałem, jest to ważny szczegół, za którego pośrednictwem demonstruje się po­kojowe zamiary. Bez kobiet i dzieci obcy oddział zbrojnych wojowników nie zostałby pod żadnym pozorem wpuszczony do jakiejkolwiek wsi. Podróż odbywała się początkowo łodziami w górę rzeki, co samo przez się było już przeżyciem niezwykłym. Elke Goetz i ja siedzieliśmy w jednej z wielkich dłubanek nale­żącej do czteroosobowej rodziny indiańskiej. Jeden z chłopców liczył sobie 9 miesięcy, a drugi 5 lat.. Przez cały dzień płynęliśmy wielokrotnie meandrującym korytem brunatnej rzeki, mijając kulisy wspaniałego lasu z kwitnącymi drzewami i na wpół wy­dartymi z ziemi olbrzymami puszczańskimi, mocno pochylonymi nad nurtem rzeki. Tu i ówdzie przelatywało stadko papug.

STAROŻYTNA GRUPA

Niedawno odwiedziłem Indian Waika nad górną Orinoko . Ta starożytna grupa Indian, pochodząca zapewne jeszcze od pierwszej fali osiedleńców przybyłej przez dzisiejszą Cieśninę Beringa, zachowała się w swym pierwotnym stanie do chwili obecnej dzięki izolacji ich regionu zamieszkania. Żyją oni z my­ślistwa i zbieractwa, uprawiają jednak również banany. Ko­biety i mężczyźni odziani są jedynie w sznur opasujący środek ciała. Tymże sznurem mężczyźni podwiązują ku górze penisy. Przy okazji świąt zdobią się piórami, malują ciało i nakładają na nie pasy materiału, które wyhandlowali od misji. Jako broń bojowa i myśliwska służą im łuki i strzały zatrute kurarą. Waiko- wie żyją we wspólnotach wiejskich, z rzadka tylko obejmujących więcej niż sto osób. Wieś składa się z ustawionych w krąg wokół wielkiego pustego placu wiatrochronów wygiętych do wewnątrz, a między wspierającymi je palikami zawieszone są rodzinne ha­maki. Cała wiejska wspólnota żyje więc w pewnym sensie pod jednym dachem, przy czym każda rodzina z własnym ogniskiem zajmuje jeden sektor tego wspólnego wiatrochronu. Ci bardzo bojowi i pełni temperamentu Indianie żyją w usta­wicznych waśniach z sąsiednimi wioskami. Samodzielne prze­trwanie mniejszych wspólnot wiejskich zależy od tego, czy po­trafią one sprzymierzyć się z innymi, które w razie potrzeby za­pewniają im schronienie i pomoc.

ŚWIĘTO PALMOWYCH PLONÓW

Przy wielkiej różnorodności powitalnych sposobów zachowa­nia mamy w zasadzie do czynienia z dość jednolitym typem be­hawioralnym, w którym na gruncie wszelkich kultur wciąż na nowo wyłaniają się te same elementy spełniające w istocie te same funkcje: zjednywanie, inicjowanie więzi i imponujący spo­sób przedstawiania siebie.Dla wielu rytów powitalnych przyjąć można podłoże wrodzo­ne. Jeśli byśmy zapytali kogoś, dlaczego spotykamy się tak chętnie przy okazji różnych drobnych świąt, odpowiedziałby prawdopodobnie, że dlatego, aby co jakiś czas użyć rozrywki. Przy okazji takich świąt można przecież pojeść i popić, poflirto- wać i potańczyć, a to wszystko sprawia wszak przyjemność.Jeśli jednak nabrało się już nawyku zastanawiania nad spe­cjalnymi funkcjami określonych wzorców zachowań w służbie utrzymania gatunku — odkryje się wówczas rychło, że w mię­dzyludzkim współżyciu takim właśnie świętowaniom przypada zasadnicze znaczenie. Chodzi mianowicie o ryty wiążące, w wielu punktach pokrewne rytom powitalnym. Wyjaśnić to można na przykładzie.

DEMONSTRACJE POKOJOWOŚCI

Powszechnie spotyka się demonstracje pokojowości, podczas których sprowadza się samego siebie do stanu bezbronności (od­kładanie broni, zdejmowanie hełmów etc.) i postawy pokory y (pokłon, padanie do nóg, skinienie głową). Gesty te po części ukształtowała kultura, po części są wrodzone (skinienie) i roz­winęły się niewątpliwie samodzielnie jako przeciwstawienie gro­żenia.Agresywne pochodzenie i do dziś jeszcze zachowaną agresywne mają z pewnością demonstracje siły, .uze­wnętrzniające się na przykład w uścisku dłoni, bądź też powitaniu grożącym w rozmaitych postaciach (salwa honorowa, prezento­wanie broni itd.).Rozpowszechnione we wszystkich kulturach powitanie spojrżeniem jest zrytualizowanym wyrazem radosnego zaskoczenia. Z zakresu przyjaznego obwąchiwania się wywodzi się powitanie nosami. Wytłumaczenie powitania łzami jest dotychczas niepew­ne — może ono być zrytualizowaną formą współczucia, jak rów­nież zrytualizowanego domagania się opieki. Osobiście skłonny jestem przychylić się do pierwszej z tych wersji, jako że wspólnie przeżyta żałoba silnie wiąże . Zagadkowe jest również pochodzenie rytów polegających na wzajemnym nacieraniu się pewnymi substancjami, lu należące obyczaje są zaskakująco podobne do różnych postaci wzajemne­go markowania się zapachami wśród ssaków.

WRODZONY SYGNAŁ POKOJOWOŚCI

Wrodzony sygnał pokojowości — uśmiech — do dziś jeszcze nie doczekał się wyjaśnienia swej genezy. Wskazaliśmy już na możliwość wyprowadzenia go od społecznej pielęgnacji sierści. Gdyby okazało się to słuszne, to również i ten sposób zachowania wywodziłby się z zespołu opiekuńczych czynności matki. W dąż­ności człowieka pozdrawiającego do kontaktu przejawiają się infantylizmy w postaci proszenia wyciągniętą ręką o dotyk. Rów­nież dziecięcym rysem zachowania się jest składanie głowy wi­tającego na piersi witanego. Niekiedy nawet zdarza się, że ssie on pierś. Jako infantylizmy należy również interpretować boczne wahadłowe ruchy głowy przy pocieraniu nosem o nos i przy tuleniu się do piersi. W niektórych okolicznościach apel zjednujący nie bywa realizowany dziecięcym zachowaniem, a teza pośrednictwem dziecka. Panuje u nas zwyczaj, że przybyłym w odwiedziny dygnitarzom państwowym dzieci wręczają kwiaty.Określone gesty zjednujące można uważać za zrytualizowane sposoby zachowania wywodzące się ze sfery seksualnej (ukazy­wanie tylnej strony ciała). Wiążą się one bezpośrednio z prezen­tacją stosowaną wśród żeńskich prymatów. Wspomnieliśmy o po­zdrowieniu praktykowanym przez kobiety Fulbe i można przy­puszczać, że zachowanie takie nie jest czymś odosobnionym; podobne gesty jako ochronne ruchy zjednujące rozpowszechnio­ne są szerzej.

OBSERWOWANIE ZACHOWANIA

A wreszcie ryty powitalne obserwowane w sposobach zacho­wania przejawiają się często w rytach religijnych. Z duchami czy bogami obcuje się tak, jakby byli oni czymś w rodzaju ludzi. Karmi się je ryżem i innymi potrawami, obdarowuje kwiatami i wonnościami, a także bije się przed nimi pokłony. Wspólne jedzenie odgrywa również wielką rolę w rytach religijnych wielu ludów. Chrystusowa ostatnia wieczerza inicjowała symbolicznie pożegnalną więź na przyszłość.Jeśli dokonamy przeglądu wielorakości ludzkich gestów po­witalnych, stanie się jasne, że w zasadzie stosują się one do tego samego wzorca. Z jednej strony wynika to z ich zadania utwier­dzania pokoju, tak że nawet kulturowo przekazywane ryty wy­kazują podobieństwa. Długą listę podobieństw zasady i formal­nych jej urzeczywistnień można rozsądnie wytłumaczyć jedynie przez przyjęcie istnienia wspólnych filogenetycznych predyspo­zycji. Najrozmaitsze gesty warunkujące kontakt, jak np. podawanie rąk, pieszczenie, obejmowanie i głaskanie wywodzą się z opie­kuńczego zachowania wobec potomstwa. Zrytualizowane karmie­nie ponownie wynurza się w powitaniu jako pocałunek, ofiaro­wanie piersi, częstowanie jadłem i napojem, a wreszcie w dal­szym przekształceniu, jako wymiana darów. To samo bywa wy­rażane werbalnie przez życzenie partnerowi wszystkiego dobre­go i wyrazy zainteresowania.

WIELE PODOBNYCH FORM

Riippel  opisuje, jak witali go Arabowie Hammer: „Kiedy wraz z wodzem Arabów Hammer Hadżin Minhinem przyszliśmy do źródła Nedjer, trzy jego żony powitały go z natrętną troskliwością; ściskały mu nogi, smarując je masłem, każda chciała, aby kontentował się sporzą­dzonym przez nią kwaskowym napojem; podpełzały wspierając się na rękach i tak długo obejmowały mu kolana, dopóki każdej nie położył ręki na głowie. Zdawały się nie zauważać w ogóle mojej obecności” (s. 148). Wśród Owambo (płd.-zach. Afryka — przyp. tłum.) praktykuje się podobne namaszczanie masłem . Namaszczanie innymi substancjami było w starożytności udziałem wszystkich osób wysokich rangą.Istnieje jeszcze bardzo wiele innych form powitalnych, jak np. witanie łzami, które było zwyczajem licznych szczepów indiańskich, a ponadto na Wyspach Salomona. Opowiemy jeszcze pokrótce o niektórych innych formach. W zasadzie wyrażają one to samo co i gesty, mianowicie przyjazne zamiary, przychylne zainteresowanie, podporządkowanie i pragnienie zadzierzgnięcia więzi. A wreszcie powszechnie stosuje się życzenia wszystkiego dobrego, co jest zrytualizowaną formą obdarzania. Dobre życzenie jest darem. Życzymy sobie „dobrego dnia”, „bądź pozdrowion gościu”, „Darz bór!”, „Pokój z tobą”, „Witaj w zdrowiu!”; zazna­cza się, że ktoś jest „mile widziany”, na pożegnanie wyraża się chęć ponownego zobaczenia i poleca się jako „uniżony sługa”. Jeśli porównać formy powitalne różnych ludów, stwierdzimy, że są one w zasadzie podobne.

NA ŚRODEK WSI

Prowadzi go na środek wsi, gdzie w oczekiwaniu jego przybycia zebrali się już wszyscy mężczyźni. Teraz bohater przykuca pośrodku maty, oni zaś przysiadają wokół niego. Sta­rzec podchodzi i obsikuje go moczem od góry do dołu. Jeśli jest dobrym przyjacielem bohatera, zlewa go bardzo obficie, jako że tym sposobem okazuje mu większą cześć. Poza tym po obrzeza­niu operator oblewał chłopca swym moczem. Podobnie postępuje się w momencie przyjmowania młodzieńców do wspólnoty męż­czyzn. A wreszcie, ceremonie związane z moczem odbywają się przy zaślubinach. Mężczyźni przykucają wokoło, otaczając na­rzeczonego i narzeczoną. Mistrz ceremonii, pochodzący ze wsi narzeczonego skrapia moczem jego samego, następnie narzeczo­ną, po czym zwraca się od jednego do drugiego spośród siedzą­cych kontynuując tę czynność aż do wyczerpania swych fizjolo­gicznych możliwości . Przypomina to uderzająco ryty znako­wania wśród ssaków. Liczne gryzonie moczą członków swego stada rodzinnego i tym sposobem markują ich jako przynależnych do grupy. Być może, że u tamtego, bardzo starożytnego ludu mamy do czynienia z analogicznym (ale nie homologicznym!) zachowaniem się, które u innych ras przekształciło się z biegiem czasu w ryty, przy których używa się wody, jak np. w naszej kulturze przy chrzcie. Ta sama motywacja leży u podstaw na­maszczania się śliną i innymi wydzielinami w celu zainicjowania więzi za pośrednictwem wspólnej substancji.

WŚRÓD NIEKTÓRYCH SZCZEPÓW

Powitanie śliną znane jest również wśród Eskimosów. Kotzebue  opisuje, jak witano go w rejonie cieśniny Beringa: „Na podłodze rozpostarto brudną skórę, na której musiałem usiąść, po czym kolejno jeden za drugim podchodzili do mnie, każdy obejmował mnie, swoim nosem silnie pocierał o mój, koń­cząc swe pieszczoty tym, że spluwał na własną dłoń i smarował mi nią kilkakrotnie twarz” (s. 196), Przejawem sympatii u Kanum–Irebe z Nowej Gwinei jest zabranie przez odchodzącego zapachu drugiego partnera i przeniesienie go na siebie. Odchodzący sięga pozostającemu pod pachę, obwąchuje dłoń i naciera się, aby tym zapachem przejść.Wśród niektórych szczepów tę wiążącą funkcję spełnia rów­nież mocz. Dorośli członkowie szczepu Dama w południowej Afryce wypowiadają następujące błogosławieństwo pożegnalne: „Niechaj zmoczą was moi ojcowie i moi stryjowie”. O ile jednak wiem z piśmiennictwa, pozostaje to w sferze werbalnej. Gdy ktoś się żegna, wówczas jeden z pozostających starców bierze naczy­nie z wodą, upija z niego po czym opryskuje ustami odjeżdża­jącego. Ceremonię tę odprawia się również przy powrocie —w len sposób wita się młodych i starych, w tym również kobiety. Powitania takie mogą wszakże celebrować tylko starzy mężczyżni . Ryty związane z rzeczywistym oddawaniem moczu występują u Hotentotów. Jeśli mężczyzna zabił lwa, słonia bądź też nosorożca, jego bohaterski czyn bywa czczony w sposób na­stępujący: udaje się on do swej chaty i pozostaje tam dopóki starzec z wioski nie wyprowadzi go z niej i zaprosi do przyjęcia uhonorowania.

SYMBOLICZNE PREZENTY

Prezenty mogą też być symboliczne. I tak, u różnych narodów istnieją odpowiedniki palmy pokoju, takie jak zielone gałązki, liście, pęczki trawy, palmowe liście itp., wręczane przy różnych okazjach. Tak się praktykuje wśród Waików nad górną Orinoko, Masajów i mieszkańców archipelagu Polinezyjskiego, by wymie­nić tylko niektóre. Członek plemienia Szom-Pen zbliżając się do naszego statku () wręczył nam zielony liść . Był to jego pierwszy kontakt z białym człowiekiem.Najdalej zaawansowana rytualizacja obdarowywania wystę­puje wtedy, gdy komuś innemu życzymy pomyślności. Życzenia są podarkiem słownym, przyzywanym na powitanie albo przesy­łanym na karcie pocztowej.Omawialiśmy dotychczas głównie rytuały powitalne bardzo podobne w zasadzie do naszych. Wśród niektórych ludów w sta­nie natury istnieją wszakże obyczaje powitalne bardzo od na­szych odbiegające, których interpretacja jest problematyczna. W różnych odmianach występuje tam obyczaj, polegający na tym, że witany zostaje potarty jakąś substancją pochodzącą od witającego, bądź też w inny sposób wprowadzony z nią w kon­takt. U Niloto-Chamitów (Masajów) pluje się na partnera albo tuż przed jego stopy. Wakikujowie plują sobie w dłoń zanim podadzą ją na powita­nie . Kiedy dwaj Wakikujowie zawierali przyjaźń, czerpali wodę i ochlapywali sobie wzajem głowy. Spływające jej strugi zbierali prawą ręką i wypijali.