PRZEKAZYWANIE PODARUNKÓW

Jeśli dwaj Arapeszowie na serio się ze sobą pokłócą, wówczas, jak podaje Mead , jeden z nich zawiesza na swych drzwiach dla pamięci pęk liści krotonowych, co oznacza, że już nigdy nie chce z tamtym wspólnie jadać. Awantura może zostać zatuszo­wana jedynie wtedy, gdy ten który wywiesił ów znak, zabije świnię.Przekazywanie innym podarunków wywodzi się najprawdo­podobniej z darów żywnościowych. Dawniej w Japonii do paczki z prezentem przywiązywano suszonego śledzia. Wiążąca funkcja prezentu jest równoznaczna z funkcją daru jedzeniowego. Kiedy Rasmussen  pewnemu eskimoskiemu sierocie podarował nóż, zyskał sobie tym oddanego przyjaciela. ,,Z pewnością był to pierwszy wypadek w jego życiu” pisze Rasmussen „że otrzymał od kogokolwiek podarek. Zlustrował mnie od stóp do głów, po­trząsając głową. Zapewniałem go, że traktuję to poważnie. Wresz­cie pochwycił nóż z mojej ręki i z nie zmienionym wyrazem twa­rzy odbiegł. Przypuszczałem, że go w najbliższym czasie już nie zobaczę i właśnie zamierzałem wejść do namiotu, gdy zobaczy­łem, że powraca z kawałkiem mięsa morsa. Wręczył mi go, mó­wiąc przy tym: «Ty mi dałeś i patrz, ja tobie daję» — a twarz jego błyszczała od tłuszczu i dumy. Oczywiście mięso to gdzieś ukradł, ale od tej chwili zostaliśmy przyjaciółmi” . Eskimosi ze wschodniego wybrzeża Grenlandii częstują gościa tabaką z rogu (kapciucha), po czym przybysz proponuje swoją. Czynią to również przy pożegnaniu.

ODRZUCENIE ZAPROSZENIA

Jednym z motywów handlu jest wiążąca rola wymiany po­darunków. „Jesteśmy skłonni handel i wymianę traktować jako zagadnienia czysto ekonomiczne, a. motywów ekonomicznych nie brak nawet w życiu handlowym ludów żyjących w stanie natury, ‚la strona zagadnienia nie wysuwa się jednak u nich na plan pierwszy. Często handel ujmują oni jako środek do zadzierzgnię­cia przyjacielskich więzi między poszczególnymi osobami bądź też rodami, a to jest znacznie ważniejsze niż wymiana towarowa sama w sobie. Wśród Eskimosów ze szczepów centralnych często mężczyzna ma w sąsiednich grupach dobrego przyjaciela, z któ­rym zwykł wymieniać podarki przy odświętnym graniu bębnów i     tańcach. Dawniej na Alasce Eskimosi zapraszali mieszkańców z życzliwie do nich usposobionych osiedli na wspaniałe festyny, podczas których wymieniali podarunki odprawiając przy tym tyleż skomplikowane co ściśle przestrzegane ceremoniały” .Odrzucenie zaproszenia na wspólne jedzenie i picie może być przyczyną śmiertelnej obrazy. Bernatzik  wspomina pewien wypadek, który może tu posłużyć jako przykład. Pewien fran­cuski inżynier leśnik został zamordowany przez Rade (szczep indonezyjski). Wysłano ekspedycję karną, której udało się ująć winnych. W czasie przesłuchania powiedzieli oni z oburzeniem: „Biały obraził nas w niewybaczalny sposób. Poczęstowaliśmy go naszym napojem i mięsem świni, którą na jego cześć ofiarowa­liśmy duchom. Uchylił się jednak od przyjęcia od nas darów, a ponadto jeszcze musieliśmy patrzeć na to, jak jego anamicki niewolnik podał mu inne jedzenie. Postanowiliśmy wówczas po­mścić tę obrazę i zabić go”.

PRZYBYCIE Z WIZYTĄ

Kiedy obcy przybywa z wizytą do wioski masajskiej, siada poza jej granicami w cieniu drzewa i czeka, aż stara kobieta przyniesie mu mleko. Gość upija kilka łyków, oddaje naczynie, a kobieta powraca do domu. Wówczas wychodzi ku niemu męż­czyzna, spluwa przed nim na ziemię, na co przybyły odpowiada tym samym. Po wymianie takich form powitania, zostaje wpro­wadzony do wsi. Kiedy Walbiriowie z centralnej Australii przybywają w od­wiedziny na terytorium innego szczepu, przynoszą zawsze ze sobą jako prezenty mięso kangura, mąkę, tytoń itp. Czasem, kiedy goście nie mają nic ze sobą, ogranicza się to jedynie do ge­stów .Nie jest to obyczajem tylko ludów żyjących w stanie natury. My również, odwiedzając znajomych po raz pierwszy w ich no­wym mieszkaniu, przynosimy im clileb i sól. Na Ukrainie wita  się w ten sposób gościa. Podczas grzecznościowych odwiedzin wyręczamy gospodarzom pudełko czekoladek, a kiedy sami przyj­mujemy, przepijamy do odwiedzających i gościmy ich. We wszy­stkich uroczystościach, których ostateczny sens polega wszak na wzmocnieniu więzi, wspólne jedzenie i picie odgrywa dużą rolę, czy to w czasie uroczystości rodzinnych, czy w zakładzie pracy, czy podczas święta palmowych plonów u Waików, czy wreszcie podczas Sing-sing u Papuasów. Związek na całe życie przypie- czętowuje się podaniem kołacza weselnego, a u Patasiwów na Molukkach wspólnym spożyciem miski popeda. Dopiero wtedy małżeństwo uważa się za zawarte. Więź rodzinną wzmacnia się za stołem z tortem urodzinowym czy też wielkanocną szynką.

ISTNIEJĄCY OBYCZAJ

„Można rzec, że na całym świecie istnieje obyczaj zapraszania obcych do udziału w jedzeniu, ewentualnie posyłania im darów w postaci środków spożywczych. My sami również nie traktuje­my jedzenia na równi z innymi rzeczami i chętnie przyjmujemy zaproszenie na obiad, mimo że podziękowalibyśmy, gdyby chcia­no nam wypłacić gotówką koszt tego obiadu” .Wśród rozmaitych ludów gościa obdarza się na powitanie po­częstunkiem i prezentami. Przepija się do niego przyjaźnie i po­daje mu się powitalny napój. Jeśli nawet nie wszędzie małżonka na kolanach podaje powracającemu do domu mężowi wodę do picia, jak to jest w zwyczaju wśród Mandigoerów na zachodnim wybrzeżu Afryki  to jednak w zasadzie wszędzie bywają sto­sowane podobne świadectwa przyjaźni. Rasmussen  opisuje, że wśród Eskimosów żyjących za Kołem Biegunowym bezpośred­nio po przybyciu do wsi musiał jeść po kolei u różnych rodzin, tak że wreszcie nie był już w stanie przełknąć więcej ani ka­wałka mrożonej surowej wątroby morsa. Po tego rodzaju przy­jacielskim powitaniu musiał przez kilka dni odpoczywać.

OBEJMOWANIE I GŁASKANIE

Ruchy obejmowania i głaskania jako element powitania wy­stępują u wielu ludów. Omówiliśmy już ich pochodzenie z re­pertuaru zachowań opieki nad potomstwem. Niekiedy witający składa głowę na piersiach witanego, jak to czyni dziecko szuka­jące pocieszenia. I tak, Prevost opisuje powitanie króla Loangi (zachodnia Afryka) przez jego wasali: „Dwu- albo trzykrot­nie klaszczą w ręce i padają w piach do stóp jego królewskiej mości, raz po raz, dając tym świadectwo swego poddaństwa. Wy­jątkowi faworyci po tej ceremonii biegną wprost do króla i obie­ma rękami wspierając się o jego kolana, kładą głowę na jego piersiach” .Powitalne wznoszenie otwartej dłoni nie występuje wprawdzie powszechnie, jest jednak rozprzestrzenione tak szeroko, że można przyjąć istnienie wrodzonej po temu dyspozycji. Obserwowałem je u Papuasów, u Szom-Penów na Wielkich Nikobarach i u szcze­pów Karamojo i Turkana we wschodniej Afryce . Gest ten jest niedwuznaczną demonstracją pokojowych zamiarów, jako że po­kazuje się nim, że w prawej ręce nie trzyma się broni. Niekiedy łączy się on z ruchem porozumiewawczego skinienia. Widziałem w Japonii, jak matki takim skinieniem porozumiewały się ze swy­mi dziećmi jeżdżącymi na karuzeli, gdy te zjawiały się przed nimi. Osoby skarżące się podnoszą często obie ręce z otwartymi dłoń­mi skierowanymi na zewnątrz i uniesionymi nieco powyżej ra­mion.

WŚRÓD WIELU LUDÓW

Całuje się rękę, stopę, ramię, policzek, czoło, oczy i rąbek szaty . W egipskim Sudanie przed podaniem ręki drugiemu, każdy ca­łuje wewnętrzną stronę dłoni. Czynności te powtarza się kilka­krotnie. My również, przesyłając komuś ucałowania, dotykamy wargami własnej ręki. Beduini, podając rękę gościowi, cmokają w powietrzu . Jak już mówiliśmy  pocałunek w wargi jest zrytualizowanym karmieniem z ust do ust. Zachowanie to rozważaliśmy już szeroko i wykazaliśmy, że z pewnością mamy tu do czynienia z predyspozycją wrodzoną. Pocałunek zębowy rzadko tylko bywa powitalnym .Wśród wielu ludów praktykuje się powitanie nosem, które przypomina z lekka pocałunek. Jest to przyjazne obwąchiwanie  się, w trakcie którego nosem dotyka się policzka bądź również nosa partnera z jednoczesnym lekkim potarciem. Tego rodzaju powitanie w Birmie zwie się namczui, co pochodzi z wyrazów. nam — zapach i czut — wsysać. Jak to opisuje u Nowozeland­czyków Cook , a u Samoańczyków Wilkes  — niekiedy wi­tający ujmuje rękę swego partnera i pociera nią własny nos. Powitanie nosami spotykamy poza tym u Lapończyków, Eskimo­sów, Indian Waika, Malajczyków, mieszkańców Madagaskaru, Nowej Gwinei i rejonu Polinezyjskiego. Przyjazne powitalne obwąchiwanie odbywa się czasem w inny sposób. Książę zu Wied wzmiankuje, że Botokudowie obwąchują sobie wzajemnie prze­gub ręki.

AGRESYWNE DEMONSTRACJE

Tego rodzaju agresywne demonstracje zawarte są prawie je­dynie w powitaniach między mężczyznami, którzy skłonni bywają do nawiązania wspólnoty bojowej przez agresję. W następnym rozdziale poznamy dalszy tego przykład.Demonstracje agresywne są godnymi uwagi dekoracjami po­witania, jako że to właśnie agresja ma zjednywać i podkreślać jego wiążącą funkcję. Niewątpliwie dobry strzelec gwarantuje przybyszowi swe pokojowe zamiary w ten sposób, że trafia strza­łami tuż przed jego nosem, bądź też między nogi jego konia. Zda­rzają się jednak przy tym nieporozumienia.Do zdecydowanie przyjaznych gestów powitalnych należą obejmowanie, najrozmaitsze formy pieszczenia i głaskania, a rów­nież pocałunek. Mówiliśmy już o szerokim rozprzestrzenieniu po- całunku i o występowaniu najwyraźniej homologicznych sposobów zachowania u szympansów. Grilłparzer napisał o pocałunku wiersz, w którym czytamy między innymi: „Ręce całuje szacu­nek, przyjaźń otwarte czoło, policzek — sympatia, tkliwa mi­łość usta . Rozróżnienie pocałunków wedle dystansu dzielą­cego partnerów wydaje się przejawiać również u innych ludów — wspominaliśmy, że Afrykanom wolno całować jedynie ziemię przed ich władcą, a dopiero w dowód wielkiej łaski jego nogi. Wśród dawnych Persów pocałunek bywał rozmaity w zależności od stanu, do którego należeli witający się. Równi rangą całowali się w usta, a jeśli jeden z nich był podporządkowany, wówczas obaj całowali się w policzki. Przy bardzo dużej różnicy rang, pod­porządkowany rzucał się przed nadrzędnym na ziemię. Brak nie­stety dokładnych danych dotyczących innych narodów.

CAŁE GRUPY

Niekiedy całe gru­py wędrujących pozdrawiały się w pełnym uzbrojeniu, co wśród mieszkańców centralnej Australii doprowadzało często do nie­szczęśliwych wypadków, jako że napięte emocje wymykały się spod kontroli Maorysi z Nowej Zelandii witali obcego gościa rzuca jac w jego kierunku dzidą, po czym obie strony siadały na ziemi i wymie­niały pocałunek nosem (dotykanie się nosami). Podobne ryty zna­ne są wśród mieszkańców Afryki. Na przykład w Ugandzie wo­jownicy pozdrawiają włócznią trzymaną w gotowości . Szczególnie ciekawe są ryty powitalne Eskimosów ze szczepów centralnych. Mieszkańcy wioski ustawiają się w szeregu, z którego jeden występuje do przodu. Przybysz zbliża się ku niemu ze skrzyżowanymi rękami i głową przechyloną w prawo, po czym przyjmuje od gospodarza silne uderzenie w nadstawiony poli­czek. Teraz ten z kolei musi nadstawić twarz i otrzymać policzek od obcego. Ten pojedynek „na policzki” może trwać tak długo, aż jeden z nich obu przewróci się. Zazwyczaj tę powitalne po­jedynki przebiegają pokojowo, obcy zostaje uznany za przyję­tego i ma prawo wziąć sobie żonę, Sens tej walki niewątpliwie polega na tym, że obcy musi dowieść, że jest godny przyję­cia .

SPOSÓB WITANIA SIĘ

Baker  opowiada, jak był witany przez tureckie oddziały w północnowschodniej Afryce: „Kiedy ponad godzinę posuwaliśmy się nieprzerwanie śladami grupy lu­dzi, ujrzeliśmy w oddali duże miasto Latuków, a gdy zbliżyliśmy się, dostrzegliśmy tłumy, zebrane pod dwoma olbrzymimi drze­wami. W chwilę potem huknęły wystrzały, zagrały werble, a kie­dy zbliżyliśmy się jeszcze bardziej, zauważyliśmy tureckie flagi, za którymi podążało około setki ludzi. Podeszli do nas ze zwykły­mi pozdrowieniami, przy czym każdy strzelał ostrymi nabojami tak szybko, jak tylko zdążył ładować… Maszerowali ku mnie, aby mnie powitać, a kiedy wreszcie staliśmy już naprzeciw siebie, skończyło się na tym, że skierowali lufy ku ziemi strzelając nie­omal w moje nogi” .Północnoamerykańscy Indianie mieli zwyczaj witania w po­dobnie agresywny sposób. W centralnej Australii wysoka rangą persona z zaprzyjaźnionego szczepu witana była wzniesieniem broni tak, jakby chciano się przed nią bronić. Ze swej strony gość przeprowadzał pozorny atak, który gospodarze odpierali tarcza­mi. Następnie obejmowano go i prowadzono do obozowiska, gdzie kobiety podejmowały przybysza jedzeniem . 

WIELE RYTÓW POWITALNYCH

W naszym podawaniu ręki zawarte są jeszcze inne, godne uwagi elementy. Podajemy ręce przecież nie tylko dla samego dotknięcia, ale raczej obejmujemy dłoń partnera, ściskamy ją i     potrząsamy. To samo obserwujemy również u innych ludów w przeróżnych wariantach. W tej formie nawiązywania kontaktu zawarta jest demonstracja siły. Ten sposób zachowania służy wza­jemnemu oszacowaniu się. Doznaje się uczucia zawstydzenia, jeśli nie można uścisku dłoni odwzajemnić, bo na przykład partner niezręcznie uchwycił nam jedynie czubki palców. Pod tym wzglę­dem powitanie zawiera niewątpliwie element agresywności, jako że uścisk i potrząsanie ręki jest rodzajem turnieju.Wiele rytów powitalnych wśród mężczyzn zawiera elementy agresywne, opisywane w entograficznych dziełach jako pozdro­wienia wojowników. Mamy tu do czynienia z pokazami zręczno­ści, których celem jest z jednej strony wzbudzenie respektu, a z drugiej wyraźne zaznaczenie braku jakichkolwiek złych za­miarów. U niektórych szczepów puszczańskich Indian znad Ama­zonki istnieje na przykład obyczaj pozdrawiania przy użyciu strzał. Przybywający są przez Indian witani szyciem z łuków, ale strzały są tak dobrze wycelowane, że wbijają się w ziemię przed gościem . Jest to salut, całkowicie porównywalny z naszym strze­laniem na wiwat. Nie zawsze przy tym strzela się w powietrze, czy też ślepymi nabojami.